Najważniejsze, to mieć cel. W każdym podejmowanym działaniu. Wydaje się to tak oczywiste, że nie wymaga teoretyzowania na ten temat. A jednak teoria skoncentrowana wokół obierania celu istnieje i to także w dziedzinie tłumaczeń. Mowa o teorii skoposu, jednej z bardziej znanych i rozpowszechnionych teorii przekładu. O czym mówi i jak stosuje się ją w praktyce?

Teorię skoposu pod koniec lat 70. XX wieku opracował Hans Vermeer, niemiecki lingwista i badacz przekładoznawca. Nazwa pochodzi od greckiego skopós, co oznacza cel, znacznik. Teoria przedstawia tłumaczenie jako działanie celowe. W tłumaczeniu najważniejszy jest cel obrany, zamierzony przez tłumacza. Jaki to cel? Np. wierność wobec oryginalnego tekstu.

Zgodnie z teorią skoposu, w procesie tłumaczenia wszystko należy podporządkowywać obranemu na początku celowi: sposób przekształcania tekstu, wykorzystywane strategie, narzędzia, podejmowane w toku pracy wybory. Najważniejsze są tu zasady koherencji i wspomnianej wierności. Tekst przekładu musi z jednej strony łączyć się z kulturą, do której wchodzi i być zrozumiały dla czytelnika, z drugiej zaś strony skutecznie osiągać założony cel.

Choć teoria skoposu wydaje się bardzo „surowa”, to w praktyce jej zasady nie są aż tak sztywne. Zakłada bowiem, że tak naprawdę nie istnieje jedyna słuszna wersja przekładu – tłumacz może pracować nad każdym tekstem na różne sposoby, a efekt końcowy będzie zależał od potrzeb, okoliczności i oczywiście zamierzonego celu. W teorii skoposu przekład jest dobry i udany wtedy, gdy spełnia powierzone mu funkcje.

Ważnym punktem teorii skoposu jest pojęcie zlecenia. Zlecenie jest punktem wyjścia dla przekładu. Zleceniodawcą może być zarówno osoba z zewnątrz, jak i sam tłumacz. Zleceniodawca jest jednocześnie podmiotem nadającym tłumaczeniu cel – to on stawia zadanie przetłumaczenia tekstu i określa warunki, na jakich zlecenie ma zostać zrealizowane. Cel w zleceniu można przedstawiać wprost lub tylko pośrednio.

Teoria skoposu powstała jako odpowiedź na wzrost zapotrzebowania na nieliterackie przekłady. Teksty naukowe, dokumenty prawne, akademickie, teksty reklam i poradników potrzebują bowiem tłumaczenia na innych zasadach niż literatura. To nie wierność fabule czy formie jest najistotniejsza, ale cele informacyjne czy perswazyjne, które wpisane są w tekst aktu prawnego albo sloganu reklamowego. Poza tym teoria skoposu powstawała w czasie najpełniejszego rozkwitu funkcjonalizmu w lingiwistyce, nie dziwi więc fakt, że daleko jej do formalistycznego skupienia wyłącznie na języku. U źródeł teorii leży więc przekonanie, że tłumaczenia to organiczne procesy zachodzące między kulturami, zatem wymagają szerszego spojrzenia, wyjścia poza sam tekst.